Czasami się zastanawiam, tak jak po wizycie do muzeum Philippa Patka czy świat sztuki to nie tylko prowizoryczne robienie technologii, artyzm dla nieudaczników bez wystarczających umiejętności by grać na detalach, tworzyć tarcze zegarków, odwzorowanie i policzenie czegoś tak egzystencjalnego jak czas.
Posiadanie czasu musiało być kiedyś potężne, artefakt w postaci zegarka właściwie dawał Ci kontrolę nad światem. Teraz syn założyciela Patek jest jedynym który autoryzuje dźwięk zegarka, akceptującym produkt na końcu taśmy produkcyjnej. Jak myślę o wielkich biznesach to wyobrażam sobie obiektywnie policzalne struktury wyraźnie obowiązkowo i rygorystyczne przestrzegane. Niemniej jednak to wytrenowany ślimak w uchu przekazywanych z pokolenia na pokolenie nepotystycznych genów dyktuje warunki największych gigantów manufaktury. Najlepsze biznesy to umiejętność tworzenia narracji – tej przyczynowo-skutkowej.
Mężczyźni niby zaczęli nosić zegarki bo przydawały się na wojnie. Zrównoważyła ona zasady i być może pozwoliła na zalążki queeru w dzisiejszym świecie. Przecież założenie zegarka przez mężczyznę to był wtedy czysty cross dressing. To podnoszące na duchu że ludzie potrafią naturalnie tworzyć sytuacje przeciwstawiające się normom, czyż nie? Teraz w Szwajcarii pobór jest obowiązkowy, a tolerancji też nie brakuje. Wszystko się w końcu z “czasem” wyrównuje.
No to gdzie ta szwajcarska utopia?
Tam gdzie balustrady odgradzają deskami żeby wyglądały jak dom z drewna w budowie. Wieżowce podchwytliwie próbują wykorzeniać drzewa zakładając ciało z kory, a słoje, wszystkie lata które te drzewa w sobie wyrzeźbiły będą zamienione na kręgi od kwantowego komputera. Developer w skali klocków Lego siedzi zabity dechami i wypycha swoimi umiejętnościami tkankę szwajcarskiego społeczeństwa prezentujące swoją zabudowę jako nowoczesną współpracującą i z naturą planetę.
Góry wyznaczają punkt orientacyjny, budują bezpieczeństwo w rozrastającym się w stronę Francji terytorium. Zatrzymują mieszkańców w większej płacy minimalnej, w terytorium najdroższego na świecie kebaba. Nie da się wyżyć jako bezrobotny za francuskie euro, tak samo chodzić do szkoły w biedniejszym kraju kiedy mieszka się w bogatszym. Jak już mówiłem, góry wydają się orientować mieszkańców nie tylko na mapie, ale również w kwestii wybranej drogi życiowej i sensu miejsca zamieszkania.
Odwiedzam dom ojca kolegi który spędza czas paląc papierosy w dobudowanym do domu garażu. Jak mówi, jego jedyna prywatna przestrzeń w całym domu w którym urzęduje jego malrzonka, a raczej dziewczyna, bo tutaj ślub wiąże się z dużymi kosztami nawet dla Szwajcara. Ma lodówkę wypełniona lokalnym odpowiednikiem fanty, różne rodzaje kawy i stos tabletek nikotynowych które przegryza między papierosem a kolą pomieszaną z imbirowym wyciskiem. Jego dwuosobowy samochód elektryczny ładuje się zaraz obok niego z energi paneli słonecznych. Mówi, że ten jego garaż to miejsce z którego najszybciej może zareagować gdy ktoś potrzebuje pomocy.
Gdybym mógł zwołać posiedzenie aby powiedzieć wszystkim ze dostałem się do szkoły filmowej to zrobiłbym…
Molekularni gońcowie to język napędu mojego życia, najbardziej intymna forma życia nakłaniająca mnie do podnoszenia…
Kijanki, skrzek w moczarachprzez maczete nieprzecieta skóra dębow,przez rose stępione skrzydla ptakow,Co nie pozwalaja dorosnąć,…
I am sitting in an aromatic sauna, the colors of people's liquid-undressed bodies and their…
Wczesna jesień, zachód słońca, na autobusowej zajezdni taksówkarz śpi na kierownicy głośno chrapiąc, raz na…
Jade U-bahnem, sam, bo chyba nie z dziewczyną oddaloną o 570km która żyje w innym…