Jade U-bahnem, sam, bo chyba nie z dziewczyną oddaloną o 570km która żyje w innym mieście. Naprzeciwko mnie siedzi oparta na szybie działowej rozmawiająca głośno przez telefon pani. Chuda, ubrana jak w piankę do nurkowania obcisłe ubrania, a jest początek lata i pocę się trzymając zdjętą bluzę w ręku. Ma otwarte rzepy w adidasach ponad kostkę, kiwa stopom w rytmie rzucia gumy i narwanej dyskusji, najprawdopodobniej z jakimś chłoptasiem. Jej oczy podąrzają za każdym obiektem jaki widzi za oknem tworząc pląsawicę języka i brwi, które rejestrują ściany czarnego tunelu, a na tą próźnię projektowana jest jej złość na rozmówcę. Piercing w prawej brwi haczy o szybę wydając głośne puknięcie, odwraca się i przygwożdża telefon uchem na ramieniu szukając czegoś w torebce, wyjmując na mili sekundę lubrykant do miejsc intymych. Przystanek, wysiada zmywając z siebie zawstydzenie.
Na jej miejsce siada momentalnie zakonnica ubrana w czarną togę i rzemykowe sandały z rajstopami, rezerwując miejsca dla biegnących sióstr w strone zamykajacych się pikających na czerwono drzwi, które zakonnica trzyma otwarte siłą umysłu. Jej wycięta z kaptura twarz jest młoda, z zamkniętymi porami, o wyglądzie osoby która ograła by Cię w szachy. Zakonnica nie patrzy na swoje siostry, siedzi spokojna z nieobecnymi oczyma skierowanymi w moją stronę i wypowiada szeptem wargami modlitwę. Upuszcza mały zegareczek z palca, a kobiety w ostatnim momencie wbiegają i siadają obok niej, dziękując Bogu, nie jej, za pomoc. Zakonnica podnosi z ziemi malutki przedmiot nie większy niż klamerka pulsu w szpitalu, nakłada obrączkę na wskazujący palec i przerywa modlitwę od momentu dotknięcia zielonego plastiku jej skóry. Wyobraziłem sobię kobietę po misji, zalaną potem od malarii, wije się po łące, a bóg podnosi dla niej mlecza i podkłada pod usta by zdmuchnąć. Ona dmucha i mówi do kogoś przed siebie niby na mnie, ale do siebie i właśnie przez to cokolwiek słyszę w mojej głowie, bo moje myśli siedzą w jej głowie.
Młody rudy chłopak ogląda się za cycata dziewczyna w legginsach i wraca do oglądania minecrafta gdy ta wychodzi. Zakonnica teraz wzrokiem na nowo w ubahnie założyła nogę na nogę. Zawsze się zastanawiałem czy przejmujemy zachowania po miejscach ludzi siedzących w środkach transporu publicznego przez materiał, bo to co robi z nogą to jakby wyjęte z obrazka osoby która jeszcze sekundę temu tu siedziała i modliła się do faceta przez telefon, żeby się z nią spotkał. Nie chcę wchodzić na grząski grunt, ale dzwonienie do Jezusa, to jakby gadać z Jamesem Bondem przez linijkę w klasie podstawowej marząc, że odbierze Cię swoją amfibią spod budynku szkolnej zaludnionej wyspy.
Ropiejące rany pociągu którym jedziemy przesiąkają w błagania o zachowanie czystości i nie podążanie językiem w ranę Jezusa. Rozbryzgany jeleń na masce gdzie kolejowy steruje maszyną zatarł się między kanalikami ogrzewania i ogrzewa zmarźnięte serce zakonnicy bijące w stronę pachnącej różami dłoni ukrzyżowanego. Napalone jelenie poświęcają się dla świata, abyśmy nie musieli skakać na siebie w przestrzeni publicznej zauważając potencjalnego partnera, bo one już skoczyły przez tory. Krew wsiąknięta w siedzenia rozrywa najsilniejsze różańce i zmienia ilość modlitewnych koralików do liczenia. Jeśli przed dziewczyną z telefonem na tym miejscu siedziała sprzedawczyni nieruchomości, to zakonnica po tym jak wysiądzie na przystanku pójdzie spać w łóżku nieumeblowanej rezydencji, w ramie złotego stelaża na welurowym materacu i ukryje popielniczkę po spalonym papierosie po seksie za klapką od wentylacji. Przysięga kupowania biletu w komunikacji mięskiej potrafi zbudować w nas aurę zakazanych pragnień.
Być może, w każdym razie zakonnica zablokowała w kłódkę swoje uda, a reszta jej sióstr poszła za przykładem. Nie mogę myśleć o tłoczonym oleju w tak duszną temperaturę między zaciśniętymi częściami ciała, więc sam rozplątuje moje nogi i nachylając się trę wystającymi kręgami moich pleców o twardy plastik siedzenia. Jest tak ciepło, że marzę o obudzeniu się w zimnych górach na granicy chmur w mlecznej mroźnej zupie, tak, że jedynie pod kołdrą temperatura mojego ciała jest akceptowalna, a powietrze którym oddycham jest orzeźwiające i chłodzące mnie od środka. Dlatego lubię tak bardzo zimę, bo można się doubrać, a w lato już się bardziej nie rozbierzesz, chyba, że czyimś wzrokiem.
W sumie nie wiem jak to jest nosić stanik podczas lata. Moje doświadczenie kończy się na tym jak w wieku nastoletnim przymierzałem pozostawiony przez kogoś innego push-up stroju pomocnicy mikołaja w przymierzalni sieciówki. To było też moje pierwsze wyobrażenie dotykania piersi, jeszcze sprzed obrazków kobiet z reklam szamponów i dezodorantów. Jeszcze przed tym jak moja nauczycielka która zapewniała mnie na forum klasy, że przez nieumiejętność odmieniania czasowników po francusku, języka miłości, zostanę hydraulikiem. Prawdopodobnie scena dotykania napompowanego stanika doprowadziła mnie tutaj, do ławki szkolnej w której fantazjowałem o dominującym stosunku z nauczycielką którą pogardzałem. Miała brwi jak kreski od szklanki, oraz pomarańczowa od solarium skórę wydającą się jakby łatwą do zerwania z warstwy tłuszczu dzielącą jej “nie wiem jakie” wnętrze i seksualne zewnętrze. Przerzuciła na mnie swoje frustracje dotyczące zawodu i moja agresja z tym związana złączyła się w jakiś sposób z aktem seksualnym. Być może miała fetysz na punkcie przepychania rur i chydraulikow. Nie tak daleko starym rurom do niektórych nauczycieli, którzy kretem przeżerają się przez błonę prawiczą młodego chłopaka i sprawiają, że zwątpił we własne umiejętności przepychania rur.
W okresie dorastania miałem też powracający sen, w którym podczas zamknięcia w więzieniu w związku z jakimś przewinienem wylądowałem w jednej celi z jakąś kobietą. Oboje zrezygnowani, gotowi na śmierć elektrycznym krzesłem zrzucamy zasady moralne, niczym w karnawale rzucamy się sobie w ramiona i dławiąc się od podawanej w podnieceniu śliny uprawiamy seks, aż nie wyrzucą nas strażnicy i zabiją przed czasem. Wyobrażałem to sobie kiedy jeszcze byłem prawiczkiem, jakby uprawianie seksu było kwestia zycia i śmierci, a bez niego czekała mnie tortura.
Jak nadmieniam pomylenie przyjemności z bólem, to myśle wtedy zawsze o chłopaku którego znałem z podwórka, o dziecku z patologicznego domu, notorycznie bite i poniżane, przenoszące swoją agresję na mnie. Pewnego dnia przyniósł swojego potrąconego przez samochód psa w nieznanych mi okolicznościach, rozbryzganego w siatce położył go na środku trawnika i zaprosił wszystkich do wyrządzenia wspólnie mszy. Staliśmy pod drzewem z długimi lianami łaskoczące nas w głowy. W równych dwóch rzędach zostaliśmy podzieleni przez niego wzrostem w zależności o długości liści drzewa, jakby łatając przestrzeń między ziemią a drzewem, zasłaniając widok z bloku gdzie byli moi rodzice. Tak nas właśnie ustawił. Chłopak prezentując swoje mięśnie wykopał dół obok studzienki z wodą wyglądającą jak złamany sarkofag i wniósł nieżywego w czerwonej cieknącej siatce jamnika. Zakopał go z grubsza i odszedł do piaskownicy, a my, jeden po drugim oddawaliśmy honory jego psu, zostawiając w dołku kamień, albo garstkę ziemi powoli go wypełniając.
Chłopak jakby zapomniał o całym wydarzeniu zaczął łapać pająki i zawijał je we własne pajęczyny. Gdy były już nieruchome, wyrywał im po kolei nogi, układając je w rządku na krawędzi piaskownicy. Odliczał sekundy do ustania ruchu każdej z nich, uznając przedostatnią za nowy rekord czasowy ciała ruszającego się po śmierci. Teraz wydaje mi się, że nie zakopał psa do końca, bo zakładał, że będzie się wić i przewracać w grobie jeszcze przez chwilę. Tak jakby pies zapomniał, żeby umrzeć, a chłopak pogodzić śmierć z życiem.
Inspirowany pornografia (i najwyraźniej swoją przeszłością) poprosiłem niedawno moja dziewczynę aby wysłała mi nagie zdjecie pokazująca jej waginę w miejscu publicznym. Byłem zdumiony kiedy ona mi oznajmiła, że to nie sposób w jaki czuje się dla siebie atrakcyjna, taki jak ja uważam za podniecający. O wiele bardziej komfortowo ze swoją seksualnością czuje się ona w bieliźnie, a ja przyzwyczajony do sposobu obrazowania pornografii oczekiwałem że wjedzie kamerką do kolonoskopii do narządu rozrodczego i zrobi zdjęcie od środka. Zachowuję się jakbym uprawiał seks w lornetce przybliżającą na moje genitalia, jakbym miał utonąć pod ilością pachnącego sztuczną wiśnią lubrykantu i został oślepiony odbijającym studyjnym światłem wielkim tyłku. Moja głowa zaklinowała się w pralce, nie może się wyślizgnąć podczas obrotów i obserwuje pornografię świata jak ubrania podczas wirowania piorąc sobie mózg.
I właśnie teraz, na tym etapie opowieści o moim życiu pojawiłeś się ty, ten który pozwolił mi napisać to opowiadanie i prześledzić cały rozwój mojej seksualnej agresji.
Kiedy Cię poznałem byłeś najchudszym i najdłuższym człowiekiem jakiego znam, a moja głowa była schowana przed tobą w piasek. Próbowałem Ci zaimponować kiedy los dał nam długi spacer z imprezy powrotem do domu, ale twój wiek dał mi jasno do zrozumienia, że jestem za młody. Musieliśmy dzielić razem łóżko z braku miejsca, więc gdy wstałeś rano niewyspany po spaniu na drewnianej ramie dodałeś mi do owsianki curry zamiast kurkumy i owoce smakowały jak kurczak. Udawałem przy tobie, że owsianka jest ciekawa i inna niż zwykle, ale w głębi duszy szykowałem marynatę na twoje udka, żeby najeść się białka i wrócić do Ciebie większy i bardziej przekonywujący. Moja szczęka stwardniała, zaczął mi rosnąć zarost i mimo wszystkich tych obrzydliwych męskich cech znalazłem dziewczynę. Nasz zakochany mózg pofałdowany po wyjściu z przedstawienia teatralnego natknął się na Ciebie pewnego dnia w knajpie obok.
Nagle wydałeś się trochę mniejszy kiedy ja ładnie ubrany miałem wygodną bluzę do oparcia się na niewygodnym drewnianym krześle, a moja boląca ręka zawinięta w spódnicę mojej dziewczyny leczyła się na bandażu jej ud. Wystawałeś zza innych dookoła, pełny pozostałego pyłu po wycieraniu włosami podłogi jak małpa szukająca fistaszków w korzonkach włosów nowo poznanych ludzi, a w tym mojej partnerki. Wyjadałeś mi zamówione solone orzeszki z mojego chudego studenckiego portfela za pieniądze które sam już zarabiasz. Opowiadałem Ci jak satelity wylatują z baz kosmicznych bo podniecały mnie nowe odkrycia technologiczne, a ty widziałeś bazy kosmiczne które wylatują z cewki penisa jak kropla spermy opowiadając o kunszcie festiwalów filmów porno. Jeszcze wtedy nie rozumiałem, że agresja nieodłącznie zbita jest z miłością, tak jak rozwój cywilizacyjny skręcony jest śrubami z krwią, a ty już w tym funkcjonowałeś i dostawałeś nagrody za wyczyny artystyczne. Zazdrościłem Ci wieku i doświadczenia w związkach. Twoja rozbita skroń dodawała Ci męskości, ręce złożone w kokardkę sprytu, a niewielkie okrągłe okulary przebiegłości. Właściwie wyglądałeś jakby twój szkielet zbudowany był z ciał jamistych w stanie nienabrzmiałym krwią, gotowe na poruszanie skórą. Struktury gąbczaste wystawione jak panele słoneczne na kontakt z innymi ludźmi czekały aby się wyprostować, jak kwiatek wypełnić się krwią i zakwitnąć, pokazując między płatkami napletka twój żołądź, do którego podlatują zagubione pszczółki szukające miodu na zasuszone usta.
Torebki kobiet leżące na stole przypominały nam słodkie jamniczki, wypatroszone psy wypchane na cel pokazu twojej czułości względem nadmuchanych lalek do penetracji siedzących przy stole dziewczyn. Trudno było rozczytać status miejsca jakie zająłeś przy stole, bo było niby dostawką, a jak teraz myślę o okrągłości mebla przy którym siedzieliśmy, to siły były wyrównane dla każdego z nas. Być może siedziałeś na czubku niewyraźnego zaokrąglenia robiącego z koła elipsę, nie wiem, bo nie myślałem o tym w tej chwili kiedy ty myślałeś o tym czego ja bym się nie spodziewał. Smakujesz mojej herbaty jakbyś wyczuł w niej zaparzanego tampona z krwi okresu mojej dziewczyny, prawie dochodzisz gdy spienia się ona w twoich ustach i fale uderzają o podniebienie nieba w twojej parchatej smukłej gębie. Jak robimy sobie wspólne zdjęcie i wszyscy sprawdzają jak wyszli, to ty patrzysz jak doszli inni, bo do własnego poczucia seksualności nie masz dostępu. Zgwałcony przez życie sam szukasz gwałtu i opiekowania się tobą innych przez czułość której nie potrafisz docenić.
Gotuję się jak wulkan mający w planach zalać wioskę. Wyślę Ci twoją cipe, żebyś jedyne co mógł docenić w ciele człowieka to kawałek poszarpanej szynki z wlepioną twarzą śmiejącego się misia z tłuszczu. W naszym wspólnym zdjęciu rozbioru mięsa zwierzęcia na części ciała skaczesz na kark schabu jednej z dziewczyn i omijasz ponadprzeciętne IQ świni w części głowy, którą oddajesz psom do zabawy jakby to była nic nie warta pachwina. Biegasz jak kurczak z odciętym łbem, a głową mojej dziewczyny bawią się napalone harty whippety z rozwiniętym jak szminka penisem którą zaraz zgwałcą przez oczodoły muskularni mężczyźni, jak ich paluchy kulę bilardową robiąc pchnięcie na kręgielni.
Uspokajam się, ale drapiesz ostrym zagiętym paznokciem swoją bliznę na drugiej skroni, a ja skręcam się z bólu jak noga pająka wyrwana z kadłubka. Patrzysz na moją ukochaną osobę którą niedawno zraniłem i zwęszyłeś ofiarę podczas owulacji. Podobno kobiety w tym momencie cyklu dostają większe napiwki, więc czuję, że to nie przypadek, że napiwek dla kelnerki kładziesz przed oczyma mojej dziewczyny. Jestem jak prażony orzeszek którego łapiesz ze środka naszego równouprawnionego stołu i przegryzasz zębem mądrości, więc nawet się nie kłócę, bo czuję się rozgryziony i przełknięty lecąc w dół wodospadu mojego drinka. Płacisz mi za tego drinka, ja wychodzę na zewnątrz zapalić, a ty zostajesz z nią sam na sam i gadacie sobie o małych jamniczkach. Zostawiam moją rodzinę w piwnicy, tam gdzie zapraszasz znajomych twoich znajomych by zobaczyć małe jamniczki i proponujesz cukierki które zebrałeś z etui na paragon w knajpie w której byliśmy.
“Ty musisz chyba zrozumieć, że Ciebie wszyscy chcą wyruchać”, słucham jego myśli z boskiej perspektywy nad stolikiem jak mówisz to do biednej sarenki. Zmawiam pacierz, mimo, że go nie znam. Właściwie to powtarzam ruchy zakonnicy z U-bahna nie za bardzo skupiając się na treści. Jestem jak anioł po śmierci przypatrujący się jak jeleń rzuca się na łanię. Gdybym mógł coś wskórać, albo zainterweniować zza światów mojej ówczesnej relacji, to wrzuciłbym Ci do gęby melatonine, żeby cykl rykowiska się unormował. Trzymałbym Ciebie na podwórku w słońcu, żeby ilość światła zmieniła naturalne okresy godów w twoim nachapanym sztucznym testosteronem ciele. Zabrałbym Ci telefon, żebyś nie oszukiwał swojego mózgu rano i wieczorem, czy przeglądając instagrama, żebyś nie denerwował się na wojny i inne konflikty zbrojne, żebyś zostawił w spokoju tych którzy narażeni są na twoje wielkie poroża w mini ciałku. Nic nie mogę zrobić, mogę się jedynie przypatrywać i śmiać z tandetnego sposobu w jaki podrywasz i gotujesz eliksir miłości, rozgrzewający na chorobę mojej dziewczyny rosół. Jestem jedynie wywiewem powietrza z gotowanej zupy w kuchni pochłaniając opary ciała kobiety którą kocham i obserwuję jak tkanka jej ciała się ścina na suchy papierowy smak i nie mogę jej nawet odcedzić z przypraw. Rzygam ze stresu i moje anielskie rzygi zatrzymują się na śnieżnobiałych chmurach. Wierzę, że zamówię Ci w ten sposób deszcz. To jedyny akt sprawczości jaki teraz posiadam, zarządzać swoimi żygami dla szczątków stymulacji własnego ciała, niczym sparaliżowana osoba.
Teraz jak idę z tobą kochanie, albo za tobą, na nowo, po tym jak się pogodziliśmy, nie trzymając się ze strachu za rękę, to jesteś literalnie jak duch który sam się siebie boi. Zjawa która pojawiła się w moim życiu i namieszała mi w sercu, ale nigdy jej później nie spotkałem i nie wiem jak przywołać z powrotem osobę którą była wcześniej. Jak normalny człowiek uderza w słupek kiedy idzie ulicą gdy się zapatrzy, to ty przechodzisz teraz przez słup. Widzisz co jest za ścianami ale kiedy coś się dzieje nie możesz wpłynąć na sytuację, nie możesz zatrzymać ostrza które wbija się w czyjeś ciało, nie możesz mnie nawet popchnąć żebym Cię złapał i pocałował bo twoje ręce przechodzą przeze mnie, tak jak ja przechodzę przez ciebie i uderzam w głową słup. Rozumiem, że nie tylko jesteś smutna, ale też smutna na swój smutek, a ja na siebie, że moje przeżycia z przeszłości nie pozwoliły mi Ciebie uratować kiedy mnie potrzebowałaś najbardziej. Czy moja miłość jest gotowa na życie z kimś kto jest sparaliżowany po wypadku? To chyba jedyne pytanie na które nie mam siły sobie odpowiadać.
Mam wstrząśnienie mózgu i świat rotuje mi jakbym się znowu zaklinował w pralce. Mówię Ci, że nic mi nie jest, ale okazuje się, że tego nie usłyszałaś, bo moje słowa to sałatka słowna. Słyszę swoje myśli, ale ty ich nie słyszysz. Kładę się na ławce i próbuję porozmawiać z tobą telepatycznie dopóki nie podjedzie karetka. W momencie wnoszenia mnie na noszach do ambulansu podbiega moja matka z bratem na ręku, a ja próbuję jej przekazać, że widzę, że brat ma pełnego pampersa, ale sygnał do niej nie dociera. Moja mama wsiada w samochód i śledzi karetkę przejeżdżając na czerwonych jakby brała udział w nielegalnym wyścigu po organy jej dziecka. Mój brat komunikuje, że ma pełne gacie, a moja mama hamuje na światłach i traci ambulans z oczu. Moja dziewczyna jest ze mną w karetce, najwyraźniej możemy to załatwić tylko sami bez pomocy rodziców. Czy jesteś pewna, że jesteś gotowa na życie z kimś kto jest sparaliżowany po twoim wypadku?
Nie wiem, naprawdę nie wiem i nie chcę się nad tym zastanawiać, ale wiem jedno, że łatwiej wychodzi się z paraliżu we dwoje.
Onanizacja wdechem. Wysuszone zeby. Serdeczne uściski. Reżyser wyjmuje krótkofalówkę. "Pociągasz z zamkniętymi, wypuszczasz z otwartymi.…
Odpłynąłem na pontonie, nie daleko, tylko na tyle aby nikt mnie nie widział jak wymiotuje.…
.....Za duże stężenie seksualności w melonie, co płonie.Chcę, żeby pojął mnie mentalnie, chcę się otworzyć.Rozumiem,…
OBRAZ: Rene Magritte: “Drzwi do wolności”: Ten obraz przypomina mi bardzo filmy Antonioniego który jest…
https://vangog.univer.se/rozmowy/maurycypolewski
Gdybym mógł zwołać posiedzenie aby powiedzieć wszystkim ze dostałem się do szkoły filmowej to zrobiłbym…