USA AI ENHANCED

Whenever I travel, I usually try my best to get my thoughts out in at least two different formats - text and photography. I do that, because I believe, that together they complement each other in my impressions. Text and poetry expresses what cannot really be shown, but felt, comprising of projections, expectations, prejudices but also all references and tangents that flood you when confronting with what’s new. It tends to be filtered a lot by how you feel at the moment - and you can really let go, as much as your imagination allows. With photography its different, it feels like you need justification in reality, as it always refers to what is being captured tangibly. It works more as a proof, behind which a detail in either circumstances, composition, or uncanny juxtaposition reveals something about reality that can so easy be dismissed or go unnoticed. It really hits home when you manage to find a crevice in everyday life, that generally not necessary but when stars align make you sigh and appreciate life a wee bit more. 

And here comes AI, a monster capable of visualising almost everything on your behalf, showing you what only a few years ago could be a product of a good writer, or a skillful painter. It strips down all the mystery, pin points your impressions and shows them in a product that is in line in what you have been thinking when making a snapshot. There’s no more digging for interpretation, so there’s not much cooperation between the artist and the consumer. On one hand it finally gives you that satisfaction you were craving, but it also leaves you somewhat empty, having shown something you meant to show. I like how different it hits, but I fear it is only going to me make me more unsatiated in having to explain, to describe, and finally deprive my photographs of the potentiality they carry with them. It’s about rendition that can be very satisfying, but no longer about circumventing the obstacles - and I think life is always going to be about solving obstacles. I’m torn.

Kiedy podróżuję, zazwyczaj staram się jak najlepiej wyrazić swoje myśli w co najmniej dwóch różnych formach – w tekście i w fotografii. Robię to, ponieważ wierzę, że razem uzupełniają się one w moich wrażeniach. Tekst i poezja wyrażają to, czego nie da się tak naprawdę pokazać, a jedynie odczuć – składają się z wyobrażeń, oczekiwań, uprzedzeń, ale także wszystkich skojarzeń i dygresji, które zalewają cię w obliczu tego, co nowe. Zazwyczaj jest to w dużym stopniu filtrowane przez to, jak się w danej chwili czujesz – i możesz naprawdę dać się ponieść wyobraźni, na tyle, na ile tylko pozwala. Z fotografią jest inaczej; wydaje się, że potrzebujesz uzasadnienia w rzeczywistości, ponieważ zawsze odnosi się ona do tego, co jest uchwycone w sposób namacalny. Działa ona bardziej jako dowód, za którym jakiś szczegół – czy to w okolicznościach, kompozycji, czy też w niesamowitym zestawieniu – ujawnia coś o rzeczywistości, co tak łatwo można zlekceważyć lub przeoczyć. To naprawdę trafia do serca, gdy uda ci się znaleźć szczelinę w codzienności – coś, co zazwyczaj nie jest konieczne, ale gdy gwiazdy Ci sprzyjają, sprawia, że wzdychasz i doceniasz życie odrobinę bardziej.
I tu pojawia się sztuczna inteligencja – potwór zdolny do wizualizacji niemal wszystkiego w twoim imieniu, pokazujący ci to, co jeszcze kilka lat temu mogło być dziełem dobrego pisarza lub utalentowanego malarza. Odbiera on całą tajemnicę, precyzyjnie wskazuje twoje wrażenia i przedstawia je w formie, która jest zgodna z tym, o czym myślałeś, robiąc zdjęcie. Nie ma już potrzeby poszukiwania interpretacji, więc nie ma zbytniej współpracy między artystą a odbiorcą. Z jednej strony w końcu daje ci to satysfakcję, której pragnąłeś, ale z drugiej pozostawia cię z pewnym poczuciem pustki, ponieważ pokazałeś coś, do czego dążyłeś, żeby pokazać. Podoba mi się, jak odmiennie to na mnie oddziałuje, ale obawiam się, że sprawi to tylko, że będę czuł się jeszcze bardziej niezaspokojony, zmuszony do wyjaśniania, opisywania, aż w końcu pozbawię moich zdjęć potencjału jaki w sobie niosą. Chodzi o oddanie, które może być bardzo satysfakcjonujące, ale nie chodzi już w nim o pokonywanie przeszkód – a myślę, że życie zawsze będzie polegało na pokonywaniu przeszkód. Jestem rozdarty.

Loading

MAURYCY POLEWSKI

Berlin/warsaw

polewskipictures@gmail.com

+48 571372828